Zakurzony sekret skutecznego porozumiewania

14 Grudzień 2009

Oto, jak pewne słowo, otworzy Ci wrota skutecznej komunikacji.

Pamiętasz, kiedy byłeś jeszcze małym dzieckiem, poznawałeś otajczający świat w sposób spontaniczny i radosny. Nową wiedzę i doświadczenia pochłaniałeś jak przysłowiowa gąbka. Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, dlaczego tak szybko i efektywnie uczyłeś się nowych rzeczy?

Czy nie byłoby wspaniale również i dziś, kiedy jesteś już w pełni dorosły, dobrze rozumieć innych ludzi, układać pozytywne wzajemne relacje, być fantastycznym rozmówcą?

Gdy już do końca przeczytasz ten artykuł, zaczniesz dostrzegać kapitalne znaczenie umiejętności, którą na nowo musisz odkurzyć aby skutecznie ją zastosować.

Teraz chciałbym pomóc Ci przypomnieć, cóż to za tajemne słowo otwierające jak wytrych ludzkie serca i umysły. Czytaj dalej, a wówczas Twoje relacje z otoczeniem ulegną zdecydowanej poprawie.

Podobnie jak i Ty, codziennie jestem świadkiem szkolnych błędów jakie popełniają ludzie we wzajemnych kontaktach, co w efekcie doprowadza do gigantycznych nieporozumień, kłótni, rozpraw sądowych, bijatyk, itp.

Rozwiązanie, które zastosowałem z wielkim powodzeniem w rozmowach towarzyskich, sprzedażowych, biznesowych, pozwoliło mi uzyskać wymierne korzyści i to nie tylko finansowe.

Jestem przekonany, że Ty również chciałbyś, mieć w tym swój udział.

A teraz wyobraź sobie, że już wkrótce, dzięki tej fantastycznej umiejętności poznasz coraz więcej przyjaciół, odkryjesz głębokie pokłady uczuć najbliższych Ci osób, odniesiesz większe sukcesy w sprzedaży i perswazji.

Czyż nie byłoby wspaniale odebrać prawdziwą satysfakcję z udanego życia rodzinnego, towarzyskiego i zawodowego, mieć więcej znajomych, pieniędzy i szacunku otoczenia?

W miarę jak zagłębiasz się w treść tego artykułu, rośnie Twoja ciekawość dotycząca omawianej przeze mnie kwestii. Oznacza to, że jesteś już gotowy poznać mój sekret.

Przypomnij sobie jakiego słowa najczęściej używałeś będąc „małym brzdącem”?

Masz rację, trafiłeś w dziesiątkę. Za każdym razem, gdy czegoś nie rozumiałeś zadawałeś pytanie- DLACZEGO?

Czy dziś równie często zadajesz to pytanie swoim rozmówcom?

Dlaczego NIE?

Na pewno zgodzisz się ze mną, że nie należy nadużywać słowa „dlaczego”.

Możemy zostać żle zrozumiani i potraktowani jak natręci. Ale istnieje rozwiązanie, które pozwoli nam osiągnąć swoje cele w sposób bardziej dyskretny i stonowany. Ale o tym sposobie powiem Ci na końcu artykułu.

W tej chwili zwrócę Twoją uwagę na fakt, z jakiego powodu, z wiekiem straciliśmy umiejętność zadawania pytania „dlaczego?”

Według mnie, istnieje jedna główna przyczyna takiego stanu rzeczy. Żeby ją zrozumieć, musisz się cofnąć do dzieciństwa i lat szkolnych.

Chyba każdy z nas był niemiłosiernie strofowany za natrętne używnie tego słowa. Czy pamiętasz jak rodzice dostawali białej gorączki słysząc z Twoich ust po raz setny ten pięknie brzmiący wyraz? Być może dostałeś nawet „w skórę” za przesadną namolność.

Twoja podświadomość, przez całe lata, nasiąkała przekonaniem o szkodliwości zadawania pytań zaczynających się słowem „dlaczego?”

W konsekwencji tego, będąc nastolatkiem, siedząc na lekcjach w szkole obawiałeś się zadać to pytanie, aby nie wyjść na przysłowiowego durnia. Przyznaj się, czy mam trochę racji?

Pomyśl, jak dużo więcej cennych informacji mógłbyś uzyskać i to nie tylko na szkolnych lekcjach, gdybyś potrafił skutecznie pytać „dlaczego?”

Czy zaczynasz dostrzegać jak można wykorzystać to pytanie w rozmowach z najbliższymi?

Jesteś bardzo inteligentną osobą i wiesz, że słowo „dlaczego” to synonim „z jakiego powodu”. Oznacza to, że zadająć te pytania odkrywasz prawdziwe intencje i powody zachowań Twoich rozmówców.

I właśnie w tym tkwi największa siła skutecznej komunikacji.

Przypomnij sobie, ile razy nie potrafiłeś zrozumieć drugiej osoby. Jak często żle oceniłeś zachowania najbliższych. Być może nie zdołałeś pojąć, dlaczego klient nie chce zawrzeć transakcji handlowej?

Czy błąd tkwił w niedostatecznie silnym „drążeniu materii”?

W wielu przypadkach zapewne tak było.

Obiecałem Ci podać w miarę dyskretny sposób używania pytania ze słowem „dlaczego?”

Jak zapewne się domyślasz, zamortyzowanie negatywnego wydźwięku tego wyrazu możesz uzyskać poprzez zastosowanie zwrotów o podobnym znaczeniu.

Spójrz na prosty przykład kilku fragmentów rozmowy handlowej:

  • 1/ Klient: Nie jestem zainteresowany.
  • Sprzedawca: Czy jest ku temu jakiś szczególny powód?
  • 2/ Klient: Nie jestem zainteresowany.
  • Sprzedawca: Co mogłoby skłonić pana do zmiany stanowiska?

Czy nie lepiej wyglądają te rozmowy od przykładu poniżej?

  • 3/ Klient: Nie jestem zainteresowany.
  • Sprzedawca: DLACZEGO?
  • Klient: Bo nie! Nie muszę się Panu tłumaczyć. (czytaj: spadaj frajerze)

Czujesz różnicę?

Gdy już przyswoisz te wszystkie informacje, zaczniesz zastanawiać się, w jaki sposób zastosować te wskazówki w swoim życiu. Zarówno Ty i ja doskonale wiemy, że trening czyni mistrza.

Tak więc, bądź bardziej aktywny i dopytuj rozmówcę o powody jego zachowania, a także o istotę pewnych zjawisk, których do końca nie rozumiesz. Wykorzystuj jak najczęściej magiczne słowo „dlaczego”.

Już wkrótce zapewne zauważysz, jak stajesz się skuteczniejszym rozmówcą, negocjatorem, sprzedawcą,….spowiednikiem.

I tego Ci bardzo życzę.

Krzysztof Piotr Łasica

Poradnik Sukcesu

Elitarny Klub Sukcesu

autor ebooka „Pociąg do sukcesu”

Poznaj 3 powody, dla których nie powinieneś czytać zbyt dużo poradników…

22 Styczeń 2010

Bynajmniej to nie żart. Przecierasz oczy ze zdumienia i w duchu zadajesz sobie pytanie.

Co za brednie wypisuje ten facet? Jak mogę się zgodzić z taką tezą?

A jednak. Za chwilę odkryjesz gorzką prawdę, jak brak umiaru w pochłanianiu literatury motywacyjnej może Cię zgubić.

Czytaj dalej, a przekonasz się jak bardzo może to być toksyczne również i dla Ciebie…

W szkole, na uczelni, w pracy, telewizji, radiu, w rozmowach towarzyskich, wszędzie słyszysz, jak ważną rolę w rozwoju każdego człowieka pełni książka.
Wszystko prawda. Ja też w pełni podzielam tę opinię. Jeśli mi nie wierzysz, przeczytaj artykuł w Poradniku Sukcesu:
"Czy wydałbyś 25 złotych, gdybyś miał otrzymać 100 razy więcej?"

No i co? Czy można mnie zaliczyć do niechlubnego grona przeciwników dobrej lektury? Przyznasz, że to tylko pytanie retoryczne.

Tak więc, o co tak naprawdę chodzi?

Powód pierwszy – złe nawyki

A co w tym złego, spytasz?

Jak doskonale wiesz, wszelkie czynności powtarzalne prowadzą prędzej czy później do rutyny, czasem nawet do automatyzacji działania.

Jeśli jeździsz samochodem, to doskonale wiesz, o czym teraz mówię.

Podobnie jest z czytaniem. Możesz tak zaprogramować swoją podświadomość, że lektura stanie się dla Ciebie nałogiem.

Tak, właśnie jak myślisz, podobnie jak picie alkoholu lub kawy, palenie papierosów, hazard, pracoholizm, uzależnienie od internetu, seksu, itp.

Wiesz doskonale, że w każdym działaniu powinieneś stosować umiar. Dotyczy to także czytania literatury motywacyjnej.

Na pocieszenie powiem tylko to, że jest to argument w zasadzie czysto teoretyczny. W społeczeństwie, w którym średnio, co trzeci Polak czyta jedną książkę w ciągu roku, nie spowoduje to uzależnienia.

Problem, który opisuję dotyczy ułamka procenta naszych rodaków. Mimo to, miej się na baczności.

Powód drugi – brak działania

Kolejny powód "toksyczności lektury" sciśle wynika z pierwszego, o którym wspomniałem przed chwilą. Nawyk czytania zabiera nam tak dużo czasu, że nie możemy go poświęcić na inne czynności.

Wyobraź sobie, że trzymasz w ręku kolejną 2784 książkę dotyczącą zmiany osobistej i samodoskonalenia.

Na litość boską, skąd wziąłeś na to tyle czasu? Jakie wnioski wyciągnąłeś z poprzednich lektur? Czy ostatnia książka nie była łudząco podobna do tej, którą trzymasz w tej chwili w ręku?

A tak przy okazji, jak brzmiał tytuł 1523 pozycji? O czym był ebook, który zamówiłeś 17 marca 2007 roku?

Dość tych prowokacyjnych pytań.

Chciałem Ci uświadomić, że czytanie ma sens wyłącznie wtedy, kiedy zastosujesz rady autorów publikacji w praktyce i zaczniesz działać. Tylko rzeczywista aktywność przybliży Cię do sukcesu.

Powód trzeci – brak rezultatów

Tysiące przeczytanych książek i brak działania prowadzi niechybnie do ogromnej frustracji. Czy nie miałeś kiedyś takiego odczucia, że mówiłeś sobie w duchu- "przeczytałem, już tyle książek i nic…, nie posunąłem się ani o krok w kierunku realizacji moich marzeń, czy to wszysko ma sens,
chyba jest ze mną coś nie tak?

Zapewniam Cię, że jest z Tobą wszystko OK. Wielu z nas ma podobne odczucia. Wylecz się z tych natarczywych myśli i zacznij jak najprędzej wdrażać teorię w praktyce. Postaw sobie cel i kosekwentnie go realizuj.

Jak to zrobić, dowiesz się oczywiście w naszym Klubie.

Tak więc reasumując, są 3 powody, o których przeczytałeś w tym artykule:

1/ nałóg (jedynie 0.000085% populacji) ; ciebie zapewne nie dotyczy,

2/ bierność, czyli brak działania w kieunku wdrażania poznanych technik i strategii

3/ frustracja spowodowana brakiem efektów.

 

P.s. Zapomniałbym o jeszcze jednym elemencie. Część z nas jest tak przekorna, że zawsze będzie w opozycji do wypowiedzi innych osób i zrobi wszystko po swojemu. Uzna, że nie należy do tego ułamka naszego społeczeństwa i zamówi kolejnego ebooka.

I właśnie w tym momencie zamiast skomentować ten artykuł, przejdzie
do mojego sklepu i zakupi dla siebie książkę. Wybacz, ale ja już nic na to nie poradzę. Życzę przyjemnej lektury i wyciągnięcia z niej właściwych wniosków dla siebie.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.